eeeeeeeeeeeeeeee
dzień dobry
(co jak co, ale witanie się na nowych blogach mam już obcykane jak nic innego, aż trudno zliczyć ile tego przeszło przez moje dłonie i tą niezniszczalną klawiaturę na starym laptopie)
Wypadałoby się przedstawić, co nie? No nie, bo i tak wszyscy co będą to czytać i tak cię znają, bo przecież randomowi ludzie nie czytają blogów, nawet ty nie czytasz blogów, najwyżej jakieś resztki podesłane przez znajomych (pozdrawiam znajomych). Sprzeciwiając się całemu światowi i samej sobie, może jednak napiszę marne dwa zdania o mnie, tak dla zachowania pozorów.
Więc jestem Max, mam 17 lat i chodzę do liceum na profil mieszany (oprócz skillów przedmiotowych mam także prawo do szkalowania zarówno mat-fizów, biol-chemów jak i samych humanów, fajnie, co nie?). Lubię sztukę robić, sztukę odkrywać i ze sztuką obcować. Piszę niegramatyczne zdania, brzydko formatuję tekst i w ogóle wszystko tak do dupy robię. Jedyna rzecz przytwierdzona do mojej ściany w pokoju to mapa świata w odwzorowaniu Mollweidego za dyszkę, która jeszcze ani razu mi nie pomogła i jest jakaś taka brzydka. Język angielski to ziomek, to samo media i kultura, którymi również się interesuję. Nie przepadam za serialami, aczkolwiek zdarza mi się raz na jakiś czas coś obejrzeć i polubić. Wolę filmy, muzykę której nikt nie słucha, brutalizm, socrealizm, dobrą kawę i brak internetu. Wyznaję wiarę katolicką, wierzę też w dobrą przyszłość i dobroduszność ludzi. Mam dość pozytywne nastawienie do życia i w ogóle życie to cudowna rzecz, ale czasem rzucam nihilistycznymi żarcikami, zwykle ironicznie. Chodzę po lumpach, sprzeciwiam się konsumpcjonizmowi i zabijaniu zwierząt na futro. Może być?
Dlaczego kaganek?
Wszystkie fajoskie nazwy są zajęte, więc weszłam na stronę słownika języka polskiego i sprawdziłam "słowo na dziś". Dla niewiedzących, kaganek to taka lampka oliwna, można sobie wyguglać, nie wyskoczy nic obskurnego.
Jak to zwykle bywa, mam pełno pomysłów na posty, mało motywacji i mało czasu. Piszę kiedy jestem chora (teraz jestem chora), lub mam wyjątkowo dużo czasu wolnego, co się często nie zdarza. Zwykle po jednym, dwóch postach mi się odechciewa i albo usuwam wszystko i zaczynam od nowa albo nie usuwam i zaczynam jeszcze raz na nowym blogu. Mój najdłuższy blog obchodził roczek tylko po to, żebym mogła porzucić go chwilę po świętowaniu. Chcę, aby tutaj znalazły się moje przemyślenia na wszelakie tematy, aby tak za kilka lat to sobie znaleźć i utonąć w morzu łez (pozdrawiam siebie za kilka lat). Nie wiem, czego można po mnie oczekiwać, ale na pewno pojawi się kilka wpisów na temat muzyki, sztuki, może coś o jedzeniu, osobach, które mnie inspirują, filmach, czy moim życiu (nie łudź się, nikogo to nie interesuje).
Jednym, bardzo brzydkim słowem l a j f s t a j l.
Myślę, że tyle wystarczy jak na dobry początek i mam nadzieję, że na tym się nie skończy. Wszystkie ważne linki wrzucę gdzieś w boczny pasek. Pozdrawiam i szanuję wszystkich, którzy dotarli do tego momentu, dziękuję wszystkim moim fanom, za to, że jesteście. Jeszcze tu wrócę.
A, i jeszcze jedno.
Jestem wege.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz