Witam znów po długiej przerwie, w sumie nic się nie zmieniło, uczę się grać na pianinie i moja szafa urosła o te kilka ładnych swetrów z lumpa. Żyję sobie całkiem dobrze. Zdążyłam się zakochać tylko raz i bardzo trudno idzie mi odkochiwanie się, ale cóż mogę poradzić (no nic nie mogę poradzić).
Zrezygnowałam z domeny kaganek, bo o ile była to jak najbardziej cool hipster indie nazwa, to nic sobą nie wnosiła, a dodatkowo słowo to nawet nie brzmi dobrze. Kaganek to przeszłość, teraz pora na daj-mi-spać, ponieważ, hehe, często chce mi się spać. Teraz jesteśmy edgy relatable nastolatkami.
Naprawdę chciałabym napisać coś ciekawego, co mogłoby dotrzeć do więcej niż ośmiu osób, w tym kilku z Francji i Stanów, którzy język polski widzą pierwszy raz, ale ostatnie miesiące spędzam na oglądaniu filmów, cierpliwej prokrastynacji i walce z pierdami hormonów w moim mózgu. Proszę mi wierzyć, takie pierdy to nic fajnego, tylko wahania nastrojów i brak chęci. To trochę tak, jakby się wchodziło na górę, podziwiając widoki, ale trzy kroki dalej zdecydowało, że w sumie to chce się z tej góry zrzucić.
Staram się czytać, pisać piosenki, grać w gry, robić fajne rzeczy, ale tylko czekam na wiosnę, żeby móc biegać sobie w swetrze po mieście i śpiewać na całe gardło stare piosenki nad rzeką.
Kończąc to krótkie wycie na temat mojego życia, szybko wspomnę o wolontariacie. To superancka sprawa jest, bardzo polecam każdemu, kto ma chociaż chwilkę czasu. Można poznać naprawdę milusich ludzi, pojechać w fajne miejsce a przede wszystkim porobić chociaż trochę dobra, aby wszystkim żyło się chociaż trochę lepiej. I jaką satysfakcję to daje!
No to buzi, napiszę jak za kilka miesięcy znów mi się coś przypomni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz